Są przynajmniej dwie stereotypowe Rumunie: ta skrajnie biedna, stłamszona w socrealistycznych rozpadających się klockach, z multum porzuconych inwestycji, które – zamiast fabrykami, domami, wiaduktami – stały się potworami straszącymi swym wyglądem i siedzącą w nich nieletnią gangsterką.
Ta Rumunia jest intrygująca i odrażająca.
Jest też zupełnie inna stereotypowa Rumunia: pełna barw, cygańskiego kolorytu, zakorzeniona w tradycji. Pełna ludzi ubogich, ale szczęśliwych, żyjących niemal tak jak przed wiekami. Rumunia pełna koni sunących po drogach, pól złocących się późnym latem w blasku ostrego, bałkańskiego słońca, kraj pachnący prostotą. (więcej…)
Był późny wieczór, a do mnie właśnie docierał sens rozmów z początków września. Byłem samotny jak chyba nigdy wcześniej. Nawet tuż przed spotkaniem z najlepszymi kumplami czułem się otoczony próżnią. Został zbędny strzęp godziny do czaju w Cafe Verte i długich rozmów o byłych. Wyjąłem więc z plecaka aparat i strzelałem pojedyncze klatki. Byłem nikim, mogłem pozwolić sobie na szaleństwo – właśnie wtedy nie miałem dosłownie nic do stracenia. Zanurzyłem się więc w wirujące wszędzie w piątkowy ciepły wieczór spódniczki. Pozostało tylko czekać na odrobinę szczęścia przy ułożeniu materiału filuternie oplatającego młode nogi przednocnych łodzianek by… opowiedzieć kadrem rozmowę. (więcej…)
Uważając, iż Oryginał sięga bruku, co, rzecz jasna, doskonale wpisuje się w moją wizję nurzającego się w okropnej intelektualnej degrengoladzie świata, poczułem się w obowiązku napisać poniższy artykuł, który, jak mam nadzieję, zmusi niektórych do nieco głębszych refleksji niż te dotyczących współczesnej polskiej sceny muzycznej. Być może rozważane przeze mnie zagadnienia nie są tak frapujące jak kariera pewnej nastoletniej piosenkarki, a już z pewnością nie są przedstawione one w tak ciekawy sposób, charakterystyczny dla stylu Gaspara, ale cóż, mnie tajemne pierwiastki kobiece nie wspierają w pisaniu. Lecz przejdźmy już do rozważań filozoficznych – tylko takie są przecież godne młodych intelektualistów.
(więcej…)
Do dziewiętnastego wieku piękno było czymś obiektywnym i wyrażało się w doskonałej harmonii opartej na “złotym podziale”. Sztuka zaś miała za zadanie przedstawiać owo piękno. Wszystko było jasne i proste, a ludziom żyło się szczęśliwie. Aż pewnego dnia wtargnął do ludzkich umysłów relatywizm, który wszystko zburzył. Obecnie nie wiadomo, co jest, a co nie jest sztuką. W niniejszym artykule spróbuję trochę podywagować na ten temat. Będę to czynił, oczywiście, wyłącznie po to, by na samym końcu zdyskredytować relatywizm, a, jako skończony laik w dziedzinie teorii sztuki, posługiwał się będę pseudointeligentnymi uwagami.

“Wenus z Urbino” – Tycjan – jeden z cudniejszych obrazów w historii malarstwa, jak sądzę.
(więcej…)
Wyobraź sobie, że umiesz zatrzymać chwilę, zamknąć ją na kartce papieru. Że chowasz ją do kieszeni by móc wyciągnąć ją w każdej chwili, by zostawić jej świadectwo. Wyobraź sobie, że możesz sam wybrać co z chwilowego krajobrazu ma zostać zachowane. Może ma być to spinka we włosach dziewczyny – detal, by nie pamiętać o szpetnej okolicy, a może wręcz przeciwnie – jej kolorowe ubranie wśród szarzyzny bloków. Może ma być to gra promieni słońca wśród gałęzi drzew, a może – ptak siedzący na jej szczytach. Sam dokonujesz wyboru.
(więcej…)
Do postawienie powyższego pytania zainspirowały mnie obserwacje niektórych, amatorsko „pstrykających” znajomych. W rozmowach z nimi zazwyczaj pozostawałem niezrozumiany, a ja sam czułem się fotograficzną konserwą, co najmniej dziewiętnastowiecznym mamutem – wszystko z powodu chęci godzenia estetyki z etyką. Dla wielu osób, nawet profesjonalistów, owo pragnienie jest niezrozumiałe; odnoszę nieodparte wrażenie, iż uważają oni sztukę i moralność za zupełnie niezwiązane ze sobą sprawy.
(więcej…)