Był późny wieczór, a do mnie właśnie docierał sens rozmów z początków września. Byłem samotny jak chyba nigdy wcześniej. Nawet tuż przed spotkaniem z najlepszymi kumplami czułem się otoczony próżnią. Został zbędny strzęp godziny do czaju w Cafe Verte i długich rozmów o byłych. Wyjąłem więc z plecaka aparat i strzelałem pojedyncze klatki. Byłem nikim, mogłem pozwolić sobie na szaleństwo – właśnie wtedy nie miałem dosłownie nic do stracenia. Zanurzyłem się więc w wirujące wszędzie w piątkowy ciepły wieczór spódniczki. Pozostało tylko czekać na odrobinę szczęścia przy ułożeniu materiału filuternie oplatającego młode nogi przednocnych łodzianek by… opowiedzieć kadrem rozmowę.
Listopad 24, 2009
2 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres URL dla TrackBacków
Ciekawie złapane!
Trochę przeszkadza mi dominanta ciepłych barw oraz zbyt jednorodna, ciężkawa plama tego “materiału filuternie oplatającego młode nogi przednocnych łodzianek” po lewej stronie :)
Ale ciekawie złapane, nie powiem!
Komentarz - autor: Arkazy — wtorek, 24 lis 2009 o 14:07
dzięki. BTW, pamiętasz ten wieczór, nie? :)
Komentarz - autor: Gaspar — wtorek, 24 lis 2009 o 23:24