Rzadko piszę o sprawach bieżących. Nie umiem jednak nie zabrać głosu gdy prezydent mojego miasta wykazuje się… tak ogromną dbałością o merytoryczne argumenty, że zdecydowałem się wyłącznie zacytować poniżej list skierowany do pana dr. Jerzego Kropiwnickiego, Prezydenta Miasta Łodzi, i jego odpowiedź. Oba teksty cytuję dosłownie za portalem Urzędu Miasta Łodzi – http://www.uml.lodz.pl.
Grudzień 1, 2009
Październik 30, 2009
Spam
Dostałem tydzień temu “nigeryjski spam”, który był o tyle ciekawy, że nie był nigeryjski, a arabski. Autorka (autor?) przedstawiła się jako panna Ameena Mohammad, pochodząca z Wybrzeża Kości Słoniowej, i stwierdziła, że znalazła mnie dzięki jednej ze stron, na której czasami bywałem (podała linka i w ogóle). Najwyraźniej jej niedawno zmarły (w tajemniczych okolicznościach, a jak!) ojciec był “magnesem biznesów”, cokolwiek to znaczy, i zostawił jej 6,5 mld Dolarów Stanu Zjednoczonego (sic). W treści, oprócz standardowej lawiny błędów ortograficzno-gramatycznych, było również sporo odniesień do Allaha, co wydało mi się odrobinkę niesmaczne, ale pewnie w klasycznej nigeryjskiej postaci jest równie wiele odniesień do chrześcijańskiego Boga.
Nieco mnie mail zaskoczył – to dość mocno “stargetowany” spam. Jestem ciekaw czy pisała to żywa osoba, czy nazwisko “autorki” było wygenerowane przypadkowo, a może na podstawie jakiegoś algorytmu który użył arabsko-muzułmańskiego schematu na podstawie mojego nazwiska?
Rozbawiły mnie pytania na końcu listu:
1. Czy możesz mi szczerze z własnego serca pomóc?
2. Czy mogę Ci całkowicie ufać?
3. Jaki procent całkowitej sumy będzie dla Ciebie dobry po transferze funduszów na twoje konto i gdy przyjadę by Cię spotkać?
Styczeń 29, 2009
Przerwa w podróży
Chyba każdy spośród praktykujących miłośników kolei ma jakieś swoje ulubione węzły. Niektóre dworce, układy torowe czy miasteczka po prostu się pamięta. Ja pamiętam Krzyż. Myśli często krążą wokół architektury wyspowego dworca, niemal pewnego widoku ciężkich spalinowych lokomotyw zwanych w kolejarskim żargonie gagarinami… Wspominam wiecznie szumiący pragotron – to też z kolejarskiej gwary, idzie o tablicę wyświetlającą najbliższe odjazdy za pomocą przesuwanych klapek – w poczekalni, który szumi odkąd byłem tu pierwszy raz, koloryt kiosków stojących tuż obok kas, nie potrafię zapomnieć specyficznego zapachu – pomieszania charakterystycznej dla kolei ostrej woni smarów i żelaza, wiecznej dworcowej duszności i jakichś słodyczy – w środku zawsze pachnie tak samo.
Gdy wspominam tacie o podróżach pociągiem – często pyta mnie czy przejeżdżałem przez Krzyż. Nie pamiętam co, ale coś tu kiedyś robił – malował chyba jakieś elementy wyposażenia, albo coś podobnego – w ramach peerelowskich robotniczych praktyk studenckich. Musi mieć sentyment skoro do tej pory to wspomina. Poszukałbym tego czegoś, spojrzał czy zostały choć strzępki emalii, którą pewnie czuć było jeszcze kilka dni później na połach jego kurtki, gdybym pamiętał co to było. Ale zawsze zapominam spytać zanim tu wyruszę. Nie spytałem w grudniu – gdy przesiadałem się tu na poranny do Kostrzyna, nie zapytałem przed styczniową objazdówką, a w lutym się chyba nie zapuszczę w te strony. Nie szukam więc – biorę w rękę styropianowy kubek herbaty i zanurzam się w jej aromacie. Przez chwilę istniejemy tylko we troje – ja, czaj i odchodzące pociągi.
Grudzień 27, 2008
Wrzesień 7, 2008
Słowo o Redaktorze – Gaspar (renuwelacja)
Współojciec – współzałożyciel “Oryginału”.
Zmęczony życiem i bezsensem studiów politechnicznych (transport, Politechnika Śląska) postawił na drastyczne zmiany i cieszy się ze zdobytego indeksu na UAM w Poznaniu (dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa).
Ale nie o tym.
Główne dwa przymioty charakteryzujące Gaspara to bycie w drodze i ciągłe wątpliwości. Droga – kilka razy do roku bywa w górach, po których taszczy swój ukochany fioletowy plecak Karrimora. Upodobał sobie zwłaszcza Beskid Niski, a za najpiękniejsze miejsce pod Słońcem uważa Chatkę pod Niemcową w Beskidzie Sądeckim. Maniakalnie jeździ pociągami, tygodniowo przebywa nimi średnio około tysiąca kilometrów wpatrując się w zaokienne krajobrazy. Często wystawia wtedy za owe okno głowę wraz z ciągle noszonym ze sobą aparatem fotograficznym i zdejmuje mijaną rzeczywistość. Wątpliwości? W zasadzie niczego nie jest pewien. Wciąż poszukuje i odkrywa nowe płaszczyzny życia i możliwości poznania świata. Stara się rewidować poglądy i konfrontować je z rzeczywistością, zachowując do nich umiarkowany dystans zapobiegający zacietrzewieniu. Nie lubi jednoznacznych rozwiązań – bo urągają jego wizji wieloznacznej rzeczywistości, fascynuje się tajemniczością spraw. Czasem słyszy, że jest kobiecy – nie posługuje się bowiem logiką dwuwartościową w ocenie sytuacji.
Czyta powojenną poezję polską, reportaże, powieści. I czasem “Przekrój” i “Gazetę Wyborczą”, znów niestety wrócił do lektury prasy. I “Tygodnik Powszechny”, co – ku jego samego radosnym zdziwieniu – coraz bardziej pasuje do jego życiowej filozofii. Słucha poezji śpiewanej i wszelkich gatunków okalających. Radykalnie nie pije alkoholu, stara się być wolny od nałogów wszelakich. Harcerzy. Ma przyjaciół, którym jest wdzięczny za to, że wciąż go rozwijają. Jest ckliwy i zbyt często szklą mu się oczy na wspomnienie lub martwienie o ludzi ważnych.
Wita ponownie i życzy miłej lektury.
Zaprasza też na swoją stronę domową – gaspar.prv.pl.
Wrzesień 5, 2008
Udany start. Zwłaszcza dla czternastki…
Usłyszałem o niej pod koniec zeszłego roku. Nie tyle o niej – co nią samą. Podczas jednej z posiadówek czytelniczych w niezapomnianym dla mnie eMPiKu w centrum Katowic usłyszałem ciepłą, niedokuczliwą muzykę z niezłym, dziewczyńskim śpiewem. Nie sposób było nie zwrócić uwagi na lekki, acz wprawny głos o dziecięcej jeszcze nieco barwie. Zagadnięta sprzedawczyni rzuciła “idolka trzynastek… (więcej…)
Wrzesień 3, 2008
*** (myślisz że…)
*** (myślisz że)
myślisz że będziemy tylko o pogodzie?
pogodzie? urodzie? modzie? – nonsens
myślisz że będziemy mówić tylko w święta?
(o datach przecież pamiętać – proste)
myślisz że będziemy się znać ledwo lekko?
uda się odkreślić przeszłość? – wcale
myślisz że nie będzie teraz wspólnych zmartwień?
zapomnę? (tak robił każdy? – prawie)
nie zostawię, wiesz? pamiętam
się martwię, wiesz? więc czekam
pomilczę. chcesz? (wciąż patrzę)
jesteś ważna. tak, na zawsze.
za wszystko jak umiem.
Łódź, noc 2/3 września 2008

Czerwiec 24, 2008
Nastrój a sprawa polska
Dzisiejszą krótką notatkę chciałbym poświęcić pewnemu nurtującemu mnie chwilowo autopsyjnie problemowi – jak głęboko to w jakim aktualnie jesteśmy nastroju wpływa na nasze decyzje. Nie te małe – bo tu wpływ jest oczywisty, ale na te ważne. Na te, od których zależy reszta naszego życia. Jak głęboko ów nastrój przekłada się na charakter wprowadzanych w życie zmian. Jak mocno wdziera się w nasze jestestwo i jak długo nie pozwala o sobie zapomnieć pozostawiając konsekwencje.
i czy powinienem się wynurzyć z mojej ckliwości, hm.
Czerwiec 18, 2008
Na ile WY cenicie dobro dzisiejszej młodzieży?
Muszę się przyznać – kupiłem dzisiaj parze młodziaków pół litra Krajowej. Grzecznie poprosili, nazwali “Panem”, to głupio było odmówić. Chyba po raz pierwszy samodzielnie kupowali, bo dali mi 20 zł i bali się, że nie wystarczy. Kupiłem tą Krajową, za 13 zł, o resztę nie prosili, więc nie oddawałem, i w taki sposób zarobiłem na naiwności i głupocie młodzieży siedem złotych.
Jestem ciekaw, jak byście postąpili na moim miejscu? Czy uważacie, że postąpiłem źle?
