Kolej to środek transportu, który chyba najsilniej spośród wszystkich aktualnie używanych zdobyczy techniki łączy tradycję i nowoczesność. Podstawowe zasady prowadzenia ruchu po szynach nie zmieniły się odkąd pierwszy pociąg zaczął toczyć się po drodze żelaznej. Nadal stosuje się podobne przepisy sygnalizacji, mundury pracowników nawiązują stylistyką do tych sprzed osiemdziesięciu czy stu dwudziestu lat, a układ linii kolejowych, który wykształcił się dwa stulecia temu, funkcjonuje w o wiele mniej niż spodziewałby się niejeden zmienionej formie do dziś.
Kolej bardzo głęboko weszła w życie ludzi. Jest tak ważna, że wielu z nas wręcz nie zdaje sobie z tego sprawy – nie każdy przecież na co dzień jeździ pociągiem. Ale każdy z nas kupuje wożone po stalowych szlakach towary, wielu mieszka w miastach, które nigdy nie powstałyby gdyby nie nowy – w chwili ich powstawania – środek transportu. Inni spotykają się z koleją w pracy: rzesza pracowników branży kolejowej liczy sobie tylko w Polsce około pół miliona pracowników. Tylko 100 tysięcy z nich pracuje na PKP – to dobitnie pokazuje jak wielu z nich nie jest formalnie kolejarzami, ale właśnie przewozy kolejowe nadają sens ich pracy. (więcej…)
Radio jest medium, które fascynuje mnie najmocniej. Angażuje wyobraźnię i kreuje więzi, łączy niezobowiązujące słuchanie w tle z zaangażowanym wyczekiwaniem na ulubioną audycję, jest cudownym, pełnym połączeniem słowa i dźwięku. Radio autorskie, mówione – silnie związane z osobą prowadzącego – wprawia mnie w zachwyt. (więcej…)
Chyba każdy spośród praktykujących miłośników kolei ma jakieś swoje ulubione węzły. Niektóre dworce, układy torowe czy miasteczka po prostu się pamięta. Ja pamiętam Krzyż. Myśli często krążą wokół architektury wyspowego dworca, niemal pewnego widoku ciężkich spalinowych lokomotyw zwanych w kolejarskim żargonie gagarinami… Wspominam wiecznie szumiący pragotron – to też z kolejarskiej gwary, idzie o tablicę wyświetlającą najbliższe odjazdy za pomocą przesuwanych klapek – w poczekalni, który szumi odkąd byłem tu pierwszy raz, koloryt kiosków stojących tuż obok kas, nie potrafię zapomnieć specyficznego zapachu – pomieszania charakterystycznej dla kolei ostrej woni smarów i żelaza, wiecznej dworcowej duszności i jakichś słodyczy – w środku zawsze pachnie tak samo.
Gdy wspominam tacie o podróżach pociągiem – często pyta mnie czy przejeżdżałem przez Krzyż. Nie pamiętam co, ale coś tu kiedyś robił – malował chyba jakieś elementy wyposażenia, albo coś podobnego – w ramach peerelowskich robotniczych praktyk studenckich. Musi mieć sentyment skoro do tej pory to wspomina. Poszukałbym tego czegoś, spojrzał czy zostały choć strzępki emalii, którą pewnie czuć było jeszcze kilka dni później na połach jego kurtki, gdybym pamiętał co to było. Ale zawsze zapominam spytać zanim tu wyruszę. Nie spytałem w grudniu – gdy przesiadałem się tu na poranny do Kostrzyna, nie zapytałem przed styczniową objazdówką, a w lutym się chyba nie zapuszczę w te strony. Nie szukam więc – biorę w rękę styropianowy kubek herbaty i zanurzam się w jej aromacie. Przez chwilę istniejemy tylko we troje – ja, czaj i odchodzące pociągi.

Koncert na Wschodniej, który odbył się 12 września, doskonale wpasowuje się w motto cyklu. To kwintesencja kontrastowości miasta – sztuka w bramie?! W podwórku?! I to w podwórku ulicy, na którą żaden szanujący się łodzianin nie zachodzi bez pilnej potrzeby, bo boi się dostać kamieniem w głowę?!
A czemu nie?
(więcej…)
Łódź stara się być jednym z centrów kulturalnych kraju. I słusznie – to przecież trzecie co do liczebności mieszkańców miasto w kraju, którego tradycja – tak odmienna i niecodzienna – stanowi twardy grunt, na którym z powodzeniem można zbudować wielobarwne centrum wydarzeń artystycznych. Miasto to bowiem stanowiło – nie tak przecież dawno! – wielki tygiel, w którym mieszały się obyczajowości i twórcze temperamenty Polaków, Żydów, Rosjan i Niemców. Żyjąc obok siebie – spotykali się oni na ulicach, wspólnie pracowali, odpoczywali, jeździli tymi samymi tramwajami do tych samych parków na niedzielne spacery, wzajemnie się pobierali i chowali zmarłych na wielokulturowym Starym Cmentarzu.
(więcej…)
Wieczorna, nocna i wczesnoporanna Łódź to miasto zupełnie inne od tego, które znamy za dnia. Jest tajemnicze i, w przeciwieństwie do innych dużych ośrodków – ot, choćby Poznania, Warszawy czy Katowic, nie śpi. Jest wiecznie żywe i ruchliwe i wciąż dostarcza wrażeń. Wrażeń tym specyficzniejszych – jeśli ogląda się je zza szyb nocnego autobusu. (więcej…)
Ciężkie krople lipcowego deszczu rozbijały się o niedomknięte okno. Spóźniony nieznacznie popołudniowy pospieszny wywoził mnie w ukochany Beskid. Uwielbiam ów miarowy stukot kół świadczący o rytmicznym zbliżaniu się do miejsc i ludzi, do których gna mnie niemożebnie. Kocham szelest gałęzi ocierających się o burty wysłużonej dwójki – im częściej liście głośno witają się z dachem – tym mniej dzieli mnie od Przestrzeni i Wolności, od Marzeń. (więcej…)
[UWAGA: Długi artykuł, tylko dla zainteresowanych muzyką i moimi gustami :) ]
Wszyscy którzy mnie znają, wiedzą, że jestem takim muzykiem, jakim jestem koniem rozpłodowym. Oj tak, całkiem niezłe wyczucie rytmu mam, ale to chyba wszystko. Nie umiem grać na gitarze (OMG!), ani na żadnym innym instrumencie, nie rozróżniam gatunków muzyki, nie znam popularnych zespołów, nic.
Moje gusta muzyczne można określić jako… eklektyczne. Dzisiaj spróbuję, na przykładach, pokazać i opisać niektóre piosenki i powody, dla których mi się podobają. Użyję do tego kompletnie niemuzycznego języka, więc z góry ostrzegam wszystkich wyczulonych w widowni. (Nie zwracajcie uwagi na treść wideo, tylko na muzykę.) (więcej…)
Kolejni Redaktorzy przedstawiają tu swoje pasje, ja zresztą też. Postanowiłem dołączyć zatem do artykułów o naszych pasjach notatkę o mojej kolejnej miłości – Łodzi.
Nie będę opisywał tu historii tego miasta, wikipedyści zrobili to za mnie. Postaram się dwa zdania o klimacie. Czytaj (więcej…)
Kolejni spośród Szanownych Redaktorów dzielą się swoimi refleksjami na temat tego, co jest im najbliższe, stanowi ich pasję. Postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze i opowiedzieć co nieco o mojej prywatnej słabości.
Nie śmiejcie się – rzecz będzie o Muminkach.
(więcej…)