Oryginał

Listopad 30, 2009

Prawie prawo?

„Ach, czymże jest człowiek, by myśleć, że może dyktować prawa istotom, których nie zna?”
Mercier de la Riviere

Czym jest prawo naturalne?
Koncepcja prawa naturalnego jest stara jak świat. Już w „Antygonie” widać wyraźne rozróżnienie między prawem boskim a ustawami władców. Przez tysiące lat prawo traktowane było jako coś obiektywnego, coś zewnętrznie danego. Sądzono, że należy je odkrywać, a nie tworzyć. Uważano, że prawa nie da się uchwalić, lecz jedynie zastosować jako coś, co zawsze istniało. Wiara w zasadę, głoszącą, iż istnieje kodeks obiektywnych norm nadrzędnych wobec suwerena, które były nienaruszalne i raz na zawsze ustalone przetrwała całą epokę monarchii, mimo że zachwiały nią renesans i ruchy protestanckie.

Król, młynarz i miejski urząd planowania przestrzennego
Na czym polega prawo naturalne doskonale pokazuje anegdota o Fryderyku II i młynarzu. Otóż, królowi osiemnastowiecznych Prus przeszkadzał stary wiatrak, który stał w pobliżu jego pałacu Sans-Souci i zasłaniał krajobraz. Po wielu bezskutecznych próbach wykupienia go od właściciela, król miał mu zagrozić eksmisją, na co młynarz odpowiedział: ”Jeszcze mamy sądy w Prusach!”. Poddanie się przez króla prawu naturalnemu miało głęboki sens: jeśliby król podważył czyjeś prawo do własności, to musiałby się liczyć z tym, iż ktoś mógłby podważyć jego prawo do tronu. Obecnie jedno słówko ze strony odpowiedniej władzy do miejskiego urzędu planowania przestrzennego szybko spowodowałoby przymusowe usunięcie nieprzyjemnego widoku dla oka – oczywiście, w imieniu interesu publicznego.

Sędzia vs. Prawodawca
Wiele osób – owszem – dostrzega poważne niedostatki współczesnego prawa, takie jak nadmiar i zbytnia szczegółowość legislacji, jednak czy ktoś sprzeciwia się prawu pozytywnemu jako takiemu? Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nasze prawa ulegają zmianie na skutek suwerennych decyzji ustawodawców. Nikogo nie dziwi, że uchwalane są ustawy nakazujące zatrudnianie pracowników mających przeszkolenie przeciwpożarowe, nikt nie buntuje się przeciwko ustawie ograniczającej uprawianie hazardu, podatki uważa się za najpewniejszą rzecz na świecie (obok śmierci)1 – w najlepszym przypadku ludzie narzekają, że znowu Władzuchna uchwaliła coś idiotycznego, ale nikt nie kwestionuje samego prawa do uchwalania ustaw regulujących drobiazgowo niemal każdy aspekt życia. Kiedyś podobna idea była nie-do-pomyślenia: królowie byli uważani za Najwyższych Sędziów, a nie Najwyższych Prawodawców!; podobnie pierwotną funkcją Parlamentów było uchwalanie podatków, a nie stanowienie prawa!

Błędy i wypaczenia
Prawo pozytywne nieodzownie prowadzi do wielu wynaturzeń. Najoczywistszym z nich jest olbrzymie skomplikowanie i rozdymanie rozmiarów legislacji. Dość przytoczyć krążące po Internecie zestawienie: Deklaracja Niepodległości – 300 słów, Dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie przewozu cukierków karmelkowych – 25 911 słów. Podobną zgrozę budzi niesłychana zmienność prawa. Dla przykładu prawo zamówień publicznych w ciągu pięciu lat zmieniono 13 razy. Pod rządami prawa pozytywnego najbardziej chyba jednak została wypaczona idea kary. Początkowo głównym celem wymierzania kary było zrekompensowanie przez winowajcę szkód poniesionych przez ofiarę i wypłacenie jej odszkodowania (zaś samo wymierzanie pozostawało często w znacznym stopniu w gestii samego pokrzywdzonego). Z biegiem czasu celem kary coraz częściej stawało się zadośćuczynienie królowi (republice), obecnie zaś już w ogóle nikt nie kwestionuje podziału na prawo prywatne (cywilne) i prawo publiczne (karne), w którym to przestępstwo jest przede wszystkim traktowane jako wystąpienie przeciwko społeczeństwu niż jednostce (czyli, w wielkim skrócie: wsadza się przestępców do więzień w imieniu RP zamiast kazać im rzeczywiście zadośćuczynić pokrzywdzonym – no bo jaka to rekompensata dla ofiary, że agresor jest pozbawiony wolności?).

Zgubna pycha rozumu
Skąd się zatem wzięła idea prawa pozytywnego? Friedrich von Hayek, laureat Nagrody Nobla z ekonomii
w 1974r., wiąże ją ze „zgubną pychą rozumu”, czyli z pragnieniem podporządkowania wszystkiego ludzkiemu rozumowi. Tymczasem, najważniejsze wytwory cywilizacji takie jak: język, moralność, zwyczaje czy właśnie prawo są według niego wynikiem historycznej ewolucji, nie zaś – jak uważali racjonaliści francuscy (a za nimi socjaliści)– dziełem starannego planowania. „Ta koncepcja człowieka celowo budującego swoją cywilizację wywodzi się z fałszywego intelektualizmu, który traktuje rozum ludzki jako stojący poza naturą i wyposażony w wiedzę i zdolność rozumowania niezależnie od doświadczenia.” – pisze Hayek.2 Sprzeciwiał się projektowaniu cywilizacji (przypomnijmy sobie budowanie „nowego społeczeństwa” przez komunistów) i jej atrybutów (np.: prawa), gdyż „umysł nigdy nie jest w stanie przewidzieć swego własnego rozwoju”, a więc „postęp zależy od możliwości otwartego dla przypadku”. Innymi słowy, tylko w warunkach wolności może wykształcić się (w wyniku adaptacyjnej ewolucji) optymalny ład społeczny, zaś system prawa nie może być przedmiotem „inżynierii społecznej”, gdzie cele są ustanawiane, a instytucje tworzone po to, by cele owe realizować.

Prawica i lewica to dwie cywilizacje?
W podobnym tonie – choć akcentującym nie ewolucję społeczną, lecz nadnaturalne źródło praw naturalnych – wypowiada się Adam Wielomski, prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Uważa on, iż stosunek do prawa naturalnego stanowi najistotniejsze rozróżnienie między lewicą, a prawicą.3 Pisze: „my, kontrrewolucjoniści (prawica) wiemy przecież, iż rzeczywistość opiera się na niewzruszonych prawach natury. Wobec tego nie da się jej zmienić, gdyż zmianie ulec nie mogą ani prawa przyrody, ani natura ludzka. Z drugiej strony jest ich wiara – ich, czyli lewicowców – że człowiek i świat mają charakter plastyczny. Oni wierzą, że nie ma ani prawa natury stworzonego przez Boga, ani niezmiennej natury ludzkiej. Niczego nie ma – świat jest chaosem, porządkowanym samodzielnie przez człowieka wedle jego woli, a nie uniwersalnych co do czasu i miejsca zasad. A więc wszystko jest w ruchu, staje się, a stwórcą rzeczywistości jest ludzki, indywidualny rozum. Wszystko to, co rozum obmyśli, da się wcielić w życie, o ile plan jest racjonalny.

Trzy nurty
Na zakończenie, warto podkreślić – uprzedzając potencjalną krytykę – iż istnienie praw naturalnych nie wszyscy wiążą z Bogiem lub innym porządkiem nadnaturalnym. Jak już widzieliśmy, dla Hayeka ład naturalny jest – w pewnym sensie – po prostu tworem wielu spontanicznie działających wolnych jednostek, czerpiących z mądrości przodków. Jeszcze inni tłumaczą istnienie praw naturalnych istotą samego człowieka. W tym nurcie nie chodzi o to, że nie można łamać norm prawa (cały czas jesteśmy przecież tego świadkami), lecz podkreśla się, że określone działania muszą przynieść określone konsekwencje. Przykładowo, nie twierdzi się, że prawo do wolności jest święte, lecz tylko to, iż niszczenie praw własności nie może stanowić rozwiązania problemów społecznych, ale nieuchronnie musi się stać raczej przyczyną kolejnych problemów i rozkładu ważnych relacji między ludźmi.

Przypisy:
1. Tymczasem, średniowieczna wersja zasady „żadnych podatków bez reprezentacji” (odzwierciedlona już w Wielkiej Karcie Swobód z 1215r.) miała oznaczać tyle, co „żadnych podatków bez zgody opodatkowanych jednostek”. I tak, w 1221r. biskup Westminteru wezwany do zapłaty podatku tarczowego odmówił, twierdząc, że nie zgadza się z tą opłatą i ministerstwo skarbu przyjęło jego argumentację.
2. Zob. F. von. Hayek, Konstytucja wolności, PWN, Warszawa, 2006.
3. Zob. A. Wielomski, Prawica i lewica to dwie cywilizacje?, „Najwyższy Czas!” nr 43 (1014), 2009.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres URL dla TrackBacków

Dodaj komentarz

Ta strona jest oparta na WordPressie